sobota, 30 listopada 2013

International Pole Championchip 2013 - wyniki

Wrzucam na szybko wyniki z Mistrzostw w Singapurze. Jutro uzupełnię wpis, ale dla ciekawskich według www.unitedpoleartists.com/todays-pole-news wyniki przedstawiają się następująco:


Natasha Wang - the winner!
Ale nasza Joasia Derybowska w kategorii Masters ma brąz!!! :)

Women’s
1st – Natasha Wang
2nd – Rafaela Montanaro
3rd – Polina Volchek aka Pink Puma

Men’s
1st – Derick Peirson
2nd – Alex Shchukin
3rd – Steven Retchless

Doubles
1st – Enchanted (Tiff and Ruth)
2nd – Mina Mortezaie and Nadia Shariff
3rd – Suzie Q and Toby J

Disabled
1st – Eri Kamimoto
2nd – Deb Roach

Masters
1st – Joanna Littlewood
2nd – Greta Pontarelli
3rd – Joanna Derybowska

Pole Industry Awards
Instructor of the Year – Marlo Fisken
Performer of the Year – Natalia Tatarintseva
Choreographer of the Year – Sergia Louise Anderson
Studio of the year – Choreography House
Industry Person of the Year – Fawnia Dietrich
Pole Idol – Marion Crampe

środa, 20 listopada 2013

Reebok coraz mocniejszy w fitnessie

Dla odmiany chce napisać kilka słów o rozwoju form treningowych Reeboka. Czemu podejmuje ten temat? Bo cenię to robi ta marka. Zwłaszcza Crossfit, którego jestem wielką fanką. Wiem, że nie każdy lubi aż tak wymagające treningi. Wolą taniec, sztuki walki... itd. Dlatego napiszę o nowych propozycjach Reeboka, bo podoba mi się to, że rozwijają się w fitnessie na taka skalę.

No bo Reebok moi drodzy zaczął współpracę z Les Mills, który to jest bardzo w świecie znanym ogarniaczem treningów grupowych (które ja kocham najbardziej). W grupie moc i siła! No i ten Les Mills wprowadził do świata na przykład takie zajęcia jak Bodypump, Bodycombat albo Les Mills Grit.

I teraz takie oto nowości proponują:

SH’BAM – taniec w stylu fit. Dziewczyna, która go prezentowała jest wulkanem energii. Każdy kto mnie zna, wie, że nie przepadam za standardowym aerobikiem, ale ten taniec podobał mi się bardzo. Poza tym - jak na mnie, zmęczyłam się na maksa. Wyszłam zlana potem :D serio!

BODYCOMBAT – inspirowany sztukami walki. Znajdziecie tu elementy karate, kick-boxing, TaeKwon Do, Tai Chi i MuayTha. Nie moja stylowa, bo nie przepadam za tego typu treningami, ale widziałam, że dziewczyny były zachwycone!

BODYBALANCE – połączenie jogi, Tai Chi oraz pilatesu. Relaksujący i rozciągający, a także wzmacniający ciało, poprawiający elastyczność i siłę mięśni. Czyli trening na spokojnie - dla tych, którzy nie przepadają za strumieniami potu.

Co poza tym? Mają coraz fajniejsze ciuchy na fitness! :)


poniedziałek, 18 listopada 2013

Alex Shchukin - warsztaty z mistrzem

W piątek 15 listopada w Katowicach odbyły się warsztaty z obecnym mistrzem świata Pole Sport Alexem Shchukinem! Czekałam na nie od kilku miesięcy i muszę przyznać, że było warto. Alex jest miszczem nad miszczami!

Słowem wstępu - Alex pochodzi z Ukrainy i jak na mistrza wcale nie zajmuje się pole dance od dawna. Jego przygoda z tą dyscypliną zaczęła się zresztą dzięki żonie, która wcześniej zajmowała się pole dance i namawiała go do spróbowania. Dopiero kiedy zachorowała, Alex chcąc zrobić dla niej coś specjalnego postanowił poczynić pewne konkretne kroki i wystąpił na konkursie World Pole Dance w Zurychu. Debiut niezły, bo zajął tam trzecie miejsce. Debiut doskonały jak na osobę, która całkiem niedawno zaczęła treningi. Oglądałam wszystkie jego występy i budziły one mój niekłamany podziw. Świetne rozciągnięcie, doskonałe poczucie rytmu, piękny, męski ruch ciała, wiele akrobatycznych elementów... No co tu dużo gadać - robił chłopak robotę.

Nie do końca wiedziałam na co mam się szykować, kiedy jechałam na warsztaty i szczerze powiedziawszy byłam mega podekscytowana. Właściwie to byłam niezdrowo podjarana (to lepiej oddaje prawdę) :)
Wraz z moimi dzielnymi towarzyszkami Karoliną Sobieraj i Olą Kulikowską dotarłyśmy na miejsce prawie spóźnione (jakimś cudem nie przyszło nam do głowy, że bez GPS'a może być ciężko odnaleźć się w obcym mieście) :D

No i się zaczęło. Bardzo energiczna rozgrzewka, troszkę więcej gięć w plecach niż powiedzmy na mojej rozgrzewce (i słusznie zresztą), a potem do roboty. Zaczęliśmy do kręconych kombinacji, które można wykorzystać w choreografiach. Wszystko trenowaliśmy na rurze statycznej. Może to i lepiej, bo po późniejszych saltach uznałam, że moglibyśmy wylecieć z orbit :) potem kolejne kombinacje z wejściem na bark, przekręty ciała w wahadle i w końcu salto i fiflak. Tak jak podejrzewałam - było więcej elementów akrobatycznych. To akurat nie jest moją mocną stroną. Ale cieszę się, że mogłam spróbować, bo teraz jak wpadnę na salę nikt mnie od rury nie odciągnie, dopóki nie będę mistrzem salta :) Oczywiście przy tego typu elementach jest więcej strachu i ten strach trzeba z głowy przegnać. Podsumowując - zrobiliśmy bardzo dużo nowych rzeczy. Nie przypuszczałam nawet, że damy radę tyle zrobić w tak krótkim czasie.

Co poza tym? Poznałam wspaniałe dziewczyny z Krakowa. Patrycja, Iza - już teraz no merci! Przyjezdzam do Krakowa na trenio. Będziecie mnie gościć, czy tego chcecie czy nie! Duży szacun ode mnie także dla Kuby Kolasy, który prowadzi warszawską filię Sunset Girl Pole Dance Studio.
I tak sobie pomyślałam, że to nasze pole dance community jest po prostu zajebiste! I że razem to szczyty można zdobywać!

Co myślę o Alexie? Niebywale sprawny, super skromny i nieskończenie cierpliwy. Bardzo ciepły człowiek z artystyczną duszą. Pozytywny wariat! Mam szczerą nadzieję, że nie były to ostatnie warsztaty i ostatnie spotkanie z jego udziałem, w którym mogłam uczestniczyć.
Przy okazji przyjechał także TVN i dziś ukazała się krótka relacja z naszych warsztatów.

Link poniżej:

http://dziendobry.tvn.pl/wideo,2064,n/mistrz-swiata-w-tancu-na-rurze,105998.html


(a nie mówiłam, że byłam niezdrowo podjarana?!) :D




Na końcu podziękowania dla Sunset Girl Pole Dance Studio za zorganizowanie warsztatów. Karolina Grzywaczewska - oby więcej takich inicjatyw! Integrujmy się :)

czwartek, 7 listopada 2013

Illusionist


Jakiś czas temu wyszperałam tę figurę i wiedziałam, że trzeba natychmiast się zabierać do roboty. Podobne do Titanica, ale jednak inne - myślałam wtedy. Na sali okazało się, że miałam rację. Inna praca ciała i aby się utrzymać trzeba popracować nad innymi elementami. Od razu mówię - jak ktoś nie ma gięcia w plecach (za grosz), będzie ciężko. Tzn. nie to, że ja mam jakieś "super", ale mam wystarczające, żeby to zrobić. Co poza tym? Silny Core, czyli mocny środek ciała (mięśnie posturalne się kłaniają). Jeśli wiecie, że brzuch, pośladki i plecy słabiutkie - to nie ma co czekać! Do roboty! Wzmacniamy! :)
Kolejne info - weźcie materace - duuuzo :) jak widzicie ja wzięłam, bo się bałam, że odpadnę na ryjek :) Nie odpadłam, ale przezorny zawsze ubezpieczony.

Trik nazywa się Illusionist. Choć uważam, że bliżej mu do Titanica niż Titanicowi (jeśli wiecie what I'm talking about). Niektórzy podpisywali go:

No dobra. Konkrety. Jak wejść?
1) Supermenka
2) Łapką przyciągamy się bliżej do rurki (jak w Titanicu) i przekładamy stopy (tylko połowę - to WAZNE) na przód rurki.
3) Jak widzicie tyłeczek "blisko rurki" i najważniejsze - złapanie balansu w ciele.

Znam jeszcze drugą metodę, ale długo, by pisać (bez zdjęć).
Czy kogoś interesuje instruktaż foto?

Fot. Kasia Milewska dla OH LALA

wtorek, 15 października 2013

Wywiad - niech umierają stereotypy związane z pole dance



Kilka tygodni temu dostałam maila od redaktorki serwisu fitness.sport.pl. Chciała zrobić materiał o pole dance i napisać trochę o naszej szkole OH LALA. No i dobra. Niech pisze! Więc, mimo że zwykle to ja zadaję pytania, tym razem postanowiłam udzielić małego wywiadu. Wklejam kawałek, a dalej dla zainteresowanych link :)

MD: Szkoła kojarzy mi się z tańcem na rurze - czy taki taniec jest popularny w szkole?

KB: Szkoła powstała z myślą o pole dance. To jest szkoła pole dance (taniec na rurze używa się potocznie i niektórym źle się kojarzy), więc większość kursantek przychodzi właśnie na te zajęcia. Są dwie sale do rurki i jedna sala fitnessowa, gdzie odbywają się także zajęcia Burleski, boksu, barre'u. Można by powiedzieć, że zajęcia fitnessowe są tu obecne dodatkowo, ale nie będzie to do końca prawda, bo wiele osób przychodzi do Oh Lala tylko i wyłącznie na zajęcia fitness. Jednak około połowa ćwiczących ze mną na trzeciej sali jest rurkowa.

Na szczęście stereotyp tańca na rurze jako tańca z nocnego klubu umiera. Nareszcie! Więc ci, którzy się interesują pole dance wiedzą, że to akrobatyka i bardzo intensywne ćwiczenia siłowe. Siłowe i rozciągające oczywiście. Pole dance to typowa gimnastyka, tylko z użyciem drążka.

Komu polecany jest taniec na rurze? Czy można go polecić dziewczynom, które chcą schudnąć?

Pole dance jest jedną z najlepszych przyjaciół kobiecej (i nie tylko) sylwetki. Systematyczne treningi sprawiają, że tkanka tłuszczowa szybko znika, a jej miejsce zastępują mięśnie. Stajemy się znacznie silniejsi, bardziej sprawni i elastyczni. Często pomaga osobom, które mają niegroźne bóle kręgosłupa. Wszystko dlatego, że wzmacniają się mięśnie brzucha i pleców. Dziewczyny po paru miesiącach często dziwią się, że ich kobiece możliwości sięgają tak daleko. To trening kompleksowy. Przyjdź kiedyś na zajęcia to zobaczysz, które mięśnie pracują :) absolutnie wszystkie.

Dalej czytaj: http://fitness.sport.pl/fitness/1,107701,14323592,_Umiera_stereotyp_tanca_na_rurze_jako_tanca_z_nocnego.html

Fot. Michał Zachwieja, realizacja programu internetowego Beats & Style.

Pole dance a uczulenie na metale


Jakiś czas temu napisała do mnie Monika:

- Piszę w nieco nietypowej sprawie. Chodziłam jakiś czas na pole dance, ale niefortunnie okazało się że jestem uczulona na podstawowe metale: chrom i nikiel. Rury w studio były zaś od X-pole, chromowane właśnie. Wiem że to temat rzadki w Polsce, bo przeryłam już trochę internet, musiałam skierować się na zagraniczne fora i nie znalazłam dotąd jednoznacznej odpowiedzi czy są rury które mnie na pewno nie uczulą. Tak się wkręciłam w naukę pole dance że planuję po prostu kupić rurę do domu (więc muszę być pewna że nie będą to pieniądze wyrzucone w błoto), studio do którego chodziłam też jest zainteresowane informacją o rurach dla alergików".

Ponieważ faktycznie nie spotkałam się wcześniej z tą sprawą postanowiłam zrobić mały research. Zebrałam także wasze opinie. Wasze, tzn. tych osób, które problem znają i już sobie z nim radzą. Oto czego się dowiedziałam. O alergii na metal najczęściej mówi się w kontekście alergii na nikiel. Jest to najbardziej powszechna przyczyna alergicznego kontaktowego zapalenia skóry – schorzenia objawiającego się swędzącą wysypką po kontakcie z konkretnym alergenem. No dobra,a teraz jak się to ma do pole dance? oto wypowiedzi uczulonych, które zebrałam w całość:

Karolina Grzywaczewska napisała mi:

- Po pierwsze trzeba znać różnice między rurą chromową, a chromowaną. Chromowana (dla przykładu x-pole) jest to stal powlekana chromem – czyli inaczej mówiąc chrom jest na nią naniesiony. Rura chromowa, czyli inaczej mówiąc kwasoodporna, nie jest powklekana żadną substancją. Przez co powłoka się nie ściera, jak w rurach powlekanych.

(Prawda. Znalazłam info na ten temat również w innym miejscu:
Rurka ze stali kwasoodpornej (stal nierdzewna, kwasoodporna) polerowana na lustro jest zrobiona z myślą o alergikach. Ta stal jest antyalergiczna i w przeciwieństwie do rur chromowanych nie ulega wycieraniu lub rdzewieniu).

- Ta sama różnica jest między mosiądzowanymi - powlekane (złote x-pole), a mosiężnymi (Platinum Stages). W rurach powlekanych zawartość niklu jest zwykle wysoka, przez co osoby które mają na niego uczulenie, mogą z czasem dostać wysypki, podrażnień skóry czy nawet silniejszych reakcji alergicznych w postaci zatruć czy zawrotów głowy. W rurach kwasoodpornych zawartość niklu jest mała m.in. dlatego, że jest to materiał dopuszczony do kontaktu z żywnością. Nie wywołuje reakcji alergicznych. Wszystkie polskie firmy, które znam robią rury ze stali kwasoodpornej. Stal chirurgiczna i owszem, ale taka stal jest koszmarnie droga i mimo że faktycznie jedna z polskich firm ma to w opisie (jeśli taka stal takową by była), rura była by bardzo droga.
Jeszcze jednym rozwiązaniem jest, jak wspomniała Agnieszka, rura malowana proszkowo (przeznaczona bardziej do pole fitnessu, akrobatyki i ćwiczeń, niż do obrotów czy tańca – z racji swej dużej przyczepności i szybkiego nagrzewania) z takich firm jak Lil Minx, Fit Pole czy Sun Pole"

- Sun Pole oferuje rury malowane proszkowo, wtedy kwestia metalu jest z głowy. Ale to do domu, nie na zajęcia... Myślę, że trzeba by zrobić testy alergiczne na co dokładnie ma się uczulenie. Większość rur to zwykła stal chromowana. Warto wybrać rury ze stali chirurgicznej, bo na taka stal raczej nie uczula".

Jeśli masz alergie na nikiel nie zawsze oznacza to, że dostaniesz uczulenia w styczności z rurką chromowaną (o ile się o nie odpowiednio dba). Oto wypowiedź Kasi Gacy:

- Mam potwornie silne uczulenie na nikiel, ale na rurkę chodzę i nic mi nie jest. Rurki chromowane rzadziej uczulają. Jest u nas jedna rurka którą "mądre" dziewczyny przecierały wodą utlenioną i spirytusem. Efekt? Przetarł się chrom i mi wystarczy 5 min z rurką żeby mieć wysypkę z pęcherzami... Moja rada: szukaj studia z chromowanymi rurkami, poćwicz i zobacz czy Cię uczuli. Dopiero wtedy baw się w testy alergiczne".

Z angielskich forów dowiedziałam się także, że niektóre osoby ratują właśnie rurki złote czyli mosiądzowane lub mosiężne. Ale nie dla każdego jest to gwarancja bezpieczeństwa, bo nie zawsze wiadomo, które mieszanki metali są na rurce (w rurce) lub na jakie metale ma się uczulenie.
Co więc zostaje? Posprawdzać dokładnie temat i sprawdzić, czy dana rurka uczula. Niestety nie ma w tym temacie złotych rad. Z tego, co pisały dziewczyny warto jednak korzystać z rurek chromowych, nie chromowanych. Być może będzie to dla was alergiczek jakieś rozwiązanie? Monice zaś radzę (jeśli i chrom i nikiel wchodzą w grę) jednak rurkę proszkowaną do domu.

Dzięki wszystkim za pomoc przy temacie :)



czwartek, 12 września 2013

Siniaki, krwiaki - chluba pole dancera?

Dręczą was siniaki, sińce i całkiem duże krwiaki? Wiem, to zupełnie normalna sprawa, zwłaszcza na początkowym etapie nauki pole dance. Tak już po prostu jest. Ale niektórzy uważają, że to trochę jak tatuaż, że to chluba pole dancerki (pole dancera). Nosimy to jak mały medal za włożoną w naukę pracę :)
Uczysz się, więc po pierwsze nie wiesz ile siły i energii włożyć w dany ruch (często jesteśmy odrobinę nadgorliwi) :) i skóra nie jest przyzwyczajona do tego ciągłego ściskania. Te siniaki kiedyś mijają, ale powracają w momentach nauki nowych trików. Tak więc jednym słowem są naszym stałym towarzyszem podróży ;) Oczywiście wraz z odciskami!


I co teraz zrobić, żeby nie wyglądać jak ofiara przemocy w rodzinie? :) no albo schować siniaki w długie jeansy i golf albo pomóc sobie odrobinę i zastosować na przykład maść z arniką, która pomaga szybciej się ich pozbyć. No i teraz co wybrać? Wypróbowałam kilka produktów z arniką, ale zdecydowanym faworytem okazał się kosmetyk o nazwie Bioderma Cicabio Arnika. Naprawdę działa! I polecam go z czystym sumieniem (cena: ok. 42zł)


Z tańszych historii podobno bardzo dobra jest maść Arcalen z wyciągiem z kwiatów arniki i nagietka, która ułatwia i przyśpiesza gojenie się krwiaków, wylewów podskórnych oraz nacieków okołostawowych. Cena: ok. 8zł

Jeśli chodzi o inne metody:

Polecam zimne okłady, które szybciej regenerują tkanki. Zwłaszcza, jeśli przy siniaku jest lekkie opuchnięcie. Przyłóż taki kompres na nie dłużej niż 10 minut (najlepiej niech to będzie woreczek z lodem lub żelowy kompres). Patentem jest też woreczek z mrożonkami ;)

Na siniaki nie należy nakładać maści rozgrzewających!